Cześć kochani dawno mnie nie było ale już nadrabiam :)
Lubimy bardzo dużo podróżować w różne miejsca zawsze z dziećmi.
Sprawia nam to ogromną radość gdy widzą nowe miejsce, piękne krajobrazy po prostu inne otoczenie tym bardziej, że mieszkamy w bloku pełnym zawistnych ludzi i to szczególnie w starszym wieku - to opiszę innym razem :)
Wracając do wycieczek to nie każda podróż jest łatwa z dwójką małych urwisów ale jakoś staram się im zapewnić atrakcje szczególnie gdy droga jest baaardzo długa. Tył naszego auta jest za każdym razem zapakowany na maxa bo musi być picie pod ręką, książeczki, bajeczki, zeszyt z kredkami, jakieś zabawki grające i oczywiście podusia w razie gdyby oko się przymknęło.
Zawsze też zabierałam zapasowe ciuchy w razie nagłego ubrudzenia ciuchów - wiadomo czym :)
ale ostatnim razem nie wzięłam i to był mój błąd bo po 100 km córcia właśnie ubrudziła sobie całe ciuchy, na szczęście tylko ciuchy i jechała w samych gatkach i skarpetkach - buty zdjęła wcześniej więc też były czyste :) Więc w drodze powrotnej miałam już ciuchy dla obojga i wam też radze zawsze brać ze sobą albo schować gdzieś w aucie aby nie zapomnieć :)
Głównym tematem jaki chciałam dzisiaj poruszyć to z kim zazwyczaj jeździmy/jeździcie na wyjazdy dłuższe bądź krótsze.
My zawsze jeździmy we czwórkę, ponieważ naszym zdaniem to scala naszą więź, nikt nie mówi co i jak mamy robić, co chcemy to robimy, dzieci też to widzą i czują, że rodzice się nimi interesują, chcą spędzać czas itp.
Podczas wyjazdów widzieliśmy bardzo dużo rodzin z dziećmi, które przyjechały z rodzicami a jak to rodzice ( wiadomo nie wszyscy mówię tu o tych, które widziałam) lubią narzucać innym co i kiedy mają robić, przykład, który słyszałam na jednym z wyjazdów :
Babcia mówi do córki/synowej, że teraz może iść do sauny ale nie na długo bo maluch jest śpiący i trzeba go iść położyć spać.
Babcia mówi do córki/synowej, że teraz może iść do sauny ale nie na długo bo maluch jest śpiący i trzeba go iść położyć spać.
Były też takie przypadki gdzie rodzice zarzucali opieką dziadków a sami korzystali z wyjazdu a dzieci z dziadkami siedziały cały dzień a rodziców widziały tylko przez chwilę.
Najbardziej zdziwił mnie widok gdy podczas wyjazdu w góry zauważyłam dwie kobiety prowadzące głęboki wózek gdy się zbliżyły( mam słaby wzrok) zauważyłam, że to dwie babcie, które przyjechały ze swoimi dziećmi i wnukami 😮 byłam w lekkim szoku.
Bardzo często spotykaliśmy właśnie takie rodzinne wycieczki i albo żona albo mąż mieli nietęgą minę więc dało się odczuć, iż taki wyjazd nie jest któremuś po nosie, często też słyszeliśmy gdy dziadkowie narzucali lub pouczali swoje dzieci jak mają ubrać, co i kiedy ma dziecko zjeść, a ubierz mu czapkę bo wieje, a daj mu kurtkę bo dzisiaj chłodno, chodź do babci babcia lepiej nakarmi, zobacz mamo babcia tak nakarmiła, że wszystko zjadłem. Na prawdę ciężko było tego słuchać a w takich miejscach nikt nie chce zwracać uwagi rodzicom/ teściom aby nie rozwinęła się z tego wielka kłótnia wśród obcych ludzi tym bardziej, że jest się na wakacjach.
Spotkaliśmy też kobietę na sali zabaw, która przyjechała z synem i wnukiem w odwiedziny do drugiego syna, zagadała nas bo widziała, że przyszliśmy z dziećmi i oboje widzieliśmy sytuacje gdy mama z ciocią nachylały się nad rocznym chłopcem, który płakał bo nie chciał iść z sali zabaw oczywiście starsza kobieta musiała do nich powiedzieć, że tak się nie robi bo dziecko głupieje ale co ją to obchodzi każda mama wychowuje swoje dziecko jak uważa i nam później też mówiła jakie ona ma do tego podejście, wymieniliśmy kilka zdać i ona nagle do nas mówi, że ona kocha dzieci ale jak idzie d restauracji to nie życzy sobie aby bachory wrzeszczały jej koło ucha, biegały nawet żeby się bawiły gdzieś z boku bo jak coś upadnie to zaraz robi się chaos i jej to przeszkadza 😲😮 zatkało nas, nie dlatego, że przeszkadza jej gdy dzieci krzyczą czy biegają bo wiadomo to nie jest nic miłego ale najbardziej zszokowało nas to słowo "bachory" jak matka, babcia może tak określić dzieci a wyglądała na porządną i kulturalną kobietę i na tym nasz dialog się skończył, nie skomentowaliśmy nawet tego bo tak nas zatkało, że po prostu nie wiedzieliśmy co powiedzieć.
Ja jako dziecko zawsze jeździłam z rodzicami i siostrami na wakacje, u dziadków spędzałam również czas ale nigdy nigdzie razem nie wyjeżdżaliśmy i my również tak robimy i wydaje nam się to zdrowym rozwiązaniem. Powiedzcie jak wy to widzicie ?
Dodam kilka widoków :)






Uluś bo Ty masz zdrowe podejście do tego A mało kto tak ma . Większość ludzi to egoisci i myślą tylko o sobie oraz nie zastanawiają się że jak coś powiedzą mogą kogoś urazić. To starsze pokolenie jest najgorsze w tym bo oni juz nie chca sie zmienić. ..nie przetłumaczysz im że źle postępują bo się obrażą. Kłania się tutaj sztuka komunikacji międzyludzkiej z czym większość ludzi w tych czasach ma problem . Tez uwielbiam podroze :*
OdpowiedzUsuńDokładnie kochana 😘 dziękuję za zajrzenie 😍
Usuń